Większość firm podchodzi do e-mail marketingu od pytania „co by tu wysłać". Tymczasem właściwa kolejność jest odwrotna. Najpierw ustalasz, co chcesz dzięki e-mailom osiągnąć i do kogo je wysyłasz, a dopiero potem szukasz treści. Ten jeden odwrócony krok oddziela wysyłkę, którą ludzie otwierają, od wysyłki, którą kasują. W tej lekcji ustalisz cel i podzielisz kontakty na grupy, z którymi będziesz pracować przez resztę kursu.
Najpierw cel, potem treść
Od e-mail marketingu można oczekiwać kilku różnych rzeczy i każda z nich wygląda w praktyce inaczej. Sprzedaż oznacza, że chcesz, aby ludzie po e-mailu kupili lub wysłali zapytanie. Budowanie reputacji oznacza, że chcesz być postrzegany jako ktoś, kto zna się na swojej branży. Informowanie oznacza, że musisz klientom w porę przekazać coś praktycznego, na przykład zmianę godzin otwarcia albo termin przeglądu serwisowego.
Większość firm chce wszystkich trzech rzeczy naraz i to jest w porządku. Problem pojawia się wtedy, gdy nikt nigdy tego nie nazwie. Powstaje wtedy wysyłka, która ma jednocześnie wyglądać sprzedażowo, przyjaźnie i ekspercko, a w końcu nie robi porządnie niczego. Zapisz więc na kartce jedno zdanie: „Chcemy, aby nasze e-maile osiągały właśnie to". Będziesz się nim kierować za każdym razem, gdy nie będziesz mieć pewności, czy dany e-mail wysłać.
Kim są właściwi odbiorcy
Czasy, gdy wysyłało się wszystko wszystkim, dawno minęły. Każdy z nas dostaje codziennie tyle wiadomości, że przegląda skrzynkę jednym szybkim spojrzeniem, kasuje to, co nieistotne, i otwiera tylko to, co w danej chwili coś mu daje. Jeśli wysyłasz ludziom treści, które ich nie interesują, masz bardzo małą szansę, że w ogóle do nich dotrą.
Podziel więc kontakty na grupy według tego, co będziesz im wysyłać. Podstawowy podział to zwykle klienci potencjalni i obecni, bo te dwie grupy interesuje coś zupełnie innego. Obecnych klientów możesz dzielić dalej, na przykład według tego, co u Ciebie kupili, na jakim etapie współpracy są albo jaki kolejny produkt ma sens im zaproponować. Grup możesz stworzyć, ile chcesz. Doświadczenie pokazuje jednak, że zbyt drobny podział na małe grupy trudno potem wykorzystać, bo nie dasz rady przygotować aż tylu różnych e-maili.
Co już wiesz o swoich odbiorcach
Zanim zaczniesz zbierać nowe dane, przejrzyj te, które już masz. Zwykle jest ich zaskakująco dużo. Linia lotnicza wie z jednego zakupu, ile osób leci, dokąd i czy są wśród nich dzieci. Salon samochodowy ma w systemie datę sprzedaży, typ auta, historię serwisu i termin końca finansowania. Agent nieruchomości wie, czy klient sprzedawał czy kupował i w jakiej lokalizacji.
Każda taka informacja jest zarazem podpowiedzią, co danej osobie wysłać. Podróżny z dziećmi doceni informacje o odprawie bardziej niż kolejną ofertę biletów. Właściciel trzyletniego auta doceni przypomnienie o przeglądzie bardziej niż promocję na nowy model. Dane, które leżą w Twoim systemie odłogiem, to najtańsze źródło trafnych treści, jakie masz do dyspozycji.
Tabela, z którą będziesz pracować
Otwórz prostą tabelę. W pierwszej kolumnie wpisz nazwy grup, na które podzielisz kontakty. Na razie nie wypełniaj nic więcej, w kolejnych kolumnach pojawią się w następnej lekcji tygodnie. Już teraz masz jednak w ręku podstawę, która pokaże Ci, czy któraś grupa zostaje długo bez komunikacji i czy innej przypadkiem nie wysyłasz dwa razy tego samego.